Black Jelly to autorska odmiana od Aurory, zawierająca domieszkę genów legendarnego MAC-a (jednego z moich ulubionych „all-around” strainów) oraz Alien Cake 3030. Jako fan odmian energetyzujących – czy to sativ, czy hybryd, czy też „niemulących” indic – ucieszyłem się na wieść o nowej, wyraźnie sativowej propozycji.
Zmagam się z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi, dlatego na dzień potrzebuję odmiany, która pozwoli mi pracować i normalnie funkcjonować, nie wprowadzając zbędnej sedacji. W tej roli Black Jelly sprawdza się świetnie. Daje energetycznego, motywującego „kopa”, a jednocześnie zapewnia przyjemne rozluźnienie ciała. Nie zauważyłem u siebie nadmiernego działania psychoaktywnego ani psychodelicznego. W internecie spotkałem się z porównaniami Black Jelly do legendarnej odmiany Blue Dream – i myślę, że osoby, które miały okazję jej spróbować (w krajach, gdzie jest to legalne), zgodzą się z tym zestawieniem.
Podsumowanie
Zapach: świeży, owocowy, tropikalny i lekko kwaśny. W ślepym teście pomyślałbym, że wącham jakiś dobry haze. Wyczuwam też delikatne nuty paliwowe, głębokie, lekko kushowe. Profil terpenowy jest naprawdę unikalny.
Wygląd: małe i średnie, jasnozielone, zbite kwiatostany (w przeciwieństwie choćby do „rozgałęzionej” sativy GTH), z pomarańczowymi włoskami. Pięknie oszronione trichomami. Susz prosto z opakowania jest lekko przesuszony, więc warto dorzucić Bovedę 62% lub inny dwustronny nawilżacz.
Smak: słodki, owocowy, a jednocześnie, podobnie jak zapach, lekko paliwowy i kushowy. Być może to ta lukrecja opisywana przez producenta?
Działanie: nienachalnie stymulujące, jednocześnie rozluźniające mięśnie. Wzmacnia kreatywność (co jako muzyk bardzo doceniam), redukuje stres i lęki. Odmiana jest zbalansowana – używając jej w ciągu dnia, bez problemu zasypiam wieczorem. Podejrzewam też, że w kontekście typowo nasennym mogłaby się sprawdzić równie dobrze.
Porównanie do GTH (na które pewnie wiele osób czeka):
GTH, jak to haze, potrafi działać lękogennie, szczególnie na początku. W Black Jelly tego nie zauważyłem, nie występuje ani niepokój, ani nadmiernie psychodeliczne działanie.
Moim zdaniem Black Jelly działa też bardziej kreatywnie niż GTH. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że używając BJ tuż przed snem, zasnąłbym bez problemu jak bobas. Po GTH zwykle potrzebuję dłuższej chwili, by spokojnie zasnąć i pozbyć się natłoku myśli.